Blog · kwiecień 2026
Co bracia Mendes (AOJ) robią w treningu BJJ inaczej
Trzy konkretne rzeczy, które Art of Jiu-Jitsu robi w metodyce treningu BJJ inaczej niż większość akademii: kompresja programu, koncepcja ponad techniką i systemowe podejście.
- Czas czytania ~5 min
- Trening 1:1, BJJ, Poznań
Rafael i Guilherme Mendes to legendy tego sportu. Wielokrotni mistrzowie świata IBJJF (Rafael z sześcioma tytułami i dwoma złotami ADCC, Guilherme z czterema tytułami świata), dziś prowadzą Art of Jiu-Jitsu w Kalifornii. Z ich akademii regularnie wychodzą mistrzowie, jak Tainan Dalpra, wielokrotny mistrz świata IBJJF na czarnym pasie. Ich metodyka różni się od standardowej akademii BJJ w trzech konkretnych miejscach.
1. Mniej technik, ale więcej głębi
AOJ nie pokazuje co tydzień nowej techniki. Wraca do tych samych ruchów (armdrag, leg drag, headquarters, single leg X) tygodniami, dodając kolejne warstwy detalu: chwyty, kąt biodra, timing, mikrokorekty.
Wynik jest taki, że uczeń z AOJ poznaje mniej technik na raz, ale każdą rozumie głębiej niż uczeń z innych akademii.
W praktyce to oznacza zasadę: lepiej drillować jedną pozycję 50 razy, niż 50 pozycji po jednym razie. Takiej zasady trzymam się w swoim prowadzeniu.
2. Najpierw koncepcja, potem technika
Bracia Mendes zaczynają od tego, co dzieje się przed techniką: od chwytu, ramy, postury i dystansu. Zanim uczeń w ogóle zacznie atakować, musi rozumieć, gdzie trzyma ręce, jak siedzi w pozycji i z czego buduje kontrolę nad przeciwnikiem.
Logika jest prosta: technika to konsekwencja dobrej kontroli. Bez chwytu i właściwego kąta nie zadziała, choćbyś powtórzył ją sto razy.
Dlatego pierwsze tygodnie w AOJ to nie sweepy i poddania, tylko praca nad tym, jak utrzymać pozycję i nie dać sobie odebrać kontroli.
Sens takiej kolejności widać dopiero w praktyce. Dźwignia, nacisk i ramy zaczynają działać wcześniej niż sama technika. Kiedy rozumiesz, dlaczego konkretny chwyt blokuje przeciwnika i jak rama zamyka mu drogę, każda technika z tej pozycji robi się czytelna sama z siebie. Bez tego uczysz się pięćdziesięciu osobnych ruchów, które nigdy nie składają się w jeden system.
Widać to po tym, jak na ten sam sweep patrzy początkujący i wyższy pas. Początkujący widzi sekwencję ruchów do zapamiętania. Wyższy pas widzi kontrolę chwytu, kąt biodra i ten moment, w którym przeciwnik traci bazę, a sweep jest dopiero konsekwencją tej kontroli.
Kiedy oglądasz dobrego zawodnika, rzadko widzisz u niego nowe techniki, widzisz lepszą kontrolę przed nimi. Ten sam armdrag, ten sam leg drag, tylko ustawiony pół sekundy wcześniej i z czystszego kąta. Tego właśnie uczą bracia Mendes, zanim w ogóle zacznie się rozmowa o ataku.
3. Curriculum, które się powtarza
AOJ ciągle wraca do podstaw. Co kilka tygodni wracają te same bloki: closed guard, half guard, toreando, RDLR, leg drag, back take. Po kilku miesiącach uczeń przerabia dokładnie ten sam zestaw drugi raz, potem trzeci, potem czwarty.
Różnica jest w tym, co dochodzi przy każdym powrocie. Pierwsze przejście to czysta mechanika ruchu. Drugie, kontrola chwytów i kąt biodra. Trzecie, timing wobec reakcji przeciwnika. Czwarte, połączenie z sąsiednią pozycją w łańcuch.
Najlepiej widać to po zawodnikach, którzy wyszli z tego programu. Tainan Dalpra na czarnym pasie wygrywa mistrzostwa świata tymi samymi ruchami, które przerabia się na fundamentals w AOJ: leg drag pass, armdrag z closed guard, back take z RDLR. Nie wymyślił nowych technik, doszlifował te same do poziomu, na którym przestają być do zatrzymania.
U mnie na sesjach 1:1 stosuję to samo podejście. Zamiast wciskać kolejne techniki, wracamy do kilku pozycji bazowych i za każdym razem dokładamy jedną warstwę: chwyt, kąt, timing, reakcję przeciwnika. Po kilku miesiącach uczeń ma mniej technik 'na papierze', ale każdą umie głębiej i częściej zamyka w łańcuchu z inną.
Co z tego wziąć do swojego treningu?
Zamiast uczyć się nowej techniki na każdym treningu, wybierz 5-8 pozycji bazowych i drilluj je miesiącami, dorzucając kolejne warstwy detalu.
Przed każdą techniką sprawdź, czy masz odpowiednie chwyty i dystans. Jeśli nie, najpierw popraw kontrolę, potem atak.
Wracaj świadomie do podstaw co kilka tygodni. Nie dlatego, że ich nie znasz, tylko dlatego, że na każdym poziomie widać w nich coś nowego.
U mnie na sesjach 1:1 też tak pracujemy. Najpierw ustalamy, gdzie chcesz dojść za rok albo dwa, a dopiero z tego biorą się cele na najbliższe tygodnie. Cele krótkoterminowe wynikają z długoterminowych, nie odwrotnie. Dzięki temu każdy trening domyka jakiś kawałek większego planu, a nie tylko zapełnia godzinę kolejną techniką.
Podsumowanie
AOJ nie wygrywa nowymi technikami. Wygrywa mistrzowskim systemem i obsesją na punkcie detalu, w której te same techniki są drillowane głębiej i w lepszej kolejności. Również ja w taki sposób podchodzę do treningu.