Blog · sierpień 2026
Dlaczego zapisuję treningi BJJ (i po co powstało Mativate)
Jak zapisuję sesje BJJ, co warto logować po treningu i skąd wzięło się Mativate.
- Czas czytania ~5 min
- Trening 1:1, BJJ, Poznań
Po sparingu często wiesz, że coś było ważne: konkretna sytuacja, detal, wyjście albo moment, w którym utknąłeś. Wracałeś do tego w drodze do domu. Tydzień później nie pamiętasz ani pozycji, ani tego, co miałeś poprawić.
Dlatego od dawna zapisuję treningi. Bez tego gubię szczegóły, które potem realnie zmieniają grę.
Do czego służy dziennik
Dziennik trzyma historię treningów: ile razy byłeś na macie, nad czym wracałeś, gdzie utykasz. Po kilku tygodniach widać wzorce, których z jednego sparingu nie złapiesz.
Przed kolejną sesją otwierasz ostatnie notatki i wiesz, co drillować, zamiast zgadywać z pamięci.
Na starcie czytałem m.in. Atomowe nawyki i Mit motywacji. Do dziennika i tak sprowadza się to samo: krótki zapis po treningu, do którego da się wrócić.
Co warto zapisać po treningu
Im więcej pól, tym szybciej porzucisz nawyk. U mnie działa krótki format, który domykam w kilka minut w szatni albo w autobusie.
Typ sesji: gi, no-gi, open mat, indywidualna, zawody. Potem jedna do trzech technik albo pozycji, nad którymi realnie pracowałeś, nie lista wszystkiego z zajęć. Na koniec jedno zdanie: co nie działało albo co chcesz sprawdzić następnym razem. Czasem dorzucam kontekst: zmęczenie, kontuzja, silniejszy partner, start za dwa tygodnie.
Nie przepisuję całego curriculum. Lepiej trzy konkretne rzeczy, do których wrócisz za tydzień.
Jak to zmienia grę na macie
Po kilku tygodniach notatek widać powtórzenia. Wciąż tracisz underhooka w half guardzie. Wciąż wchodzisz za głęboko w RDLR. Wciąż atakujesz, zanim zniszczysz bazę. Bez zapisu wygląda to jak pech dnia. Z zapisem widać wzorzec.
Wtedy wracasz do tych samych pozycji i dokładasz warstwę (chwyt, kąt, timing), zamiast gonić kolejną technikę z Instagrama. Na sesjach 1:1 robię to samo: mniej pozycji, więcej głębi, a po treningu zostaje konkret do pracy w klubie.
Przed zawodami historia sesji pokazuje, czy ostatnie tygodnie to realna praca pod gameplan, czy tylko chodzenie na matę. Łatwiej domknąć braki zamiast zgadywać dzień przed ważeniem.
Skąd wzięło się Mativate
Mativate zaczęło się od dziennika treningowego. Chciałem mieć miejsce na sesje, techniki, krótkie notatki i historię. Potem okazało się, że kluby mają ten sam bałagan: arkusze, komunikatory, składki w głowie, frekwencja na oko.
Dziś Mativate to aplikacja pod jiu-jitsu: zawodnik ma dziennik na telefonie, klub ma panel do członków, grafiku, składek i meldowania. Robimy to pod matę i akademię, nie pod generyczny fitness.
Jeśli chcesz zobaczyć, dokąd to idzie: mativate.app. Sam nawyk zapisywania działa też na kartce. Aplikacja po prostu trzyma historię w jednym miejscu.
Jak zacząć
Po najbliższym treningu zapisz trzy rzeczy: typ sesji, jedną technikę albo pozycję i jedno zdanie „co poprawić”. Rób to przez dwa tygodnie, potem przejrzyj listę i sprawdź, czy coś się powtarza.
Jeśli trenujesz ze mną indywidualnie, notatki po sesji są częścią procesu. Na macie domykamy detal, a między treningami wiesz, nad czym wracać w klubie.
Podsumowanie
Zapis treningu porządkuje to, co wynosisz z maty. Dlatego go prowadzę, dlatego powstało Mativate, i dlatego na treningach 1:1 kończymy konkretnym wnioskiem na kolejny tydzień.